Aktualności

Teresa Dzielska: - Nie siedzę bezczynnie, nie utyskuję. Działam.

Teresa Dzielska: - Nie siedzę bezczynnie, nie utyskuję. Działam.

Trzy miesiące temu, 12 marca, teatr przestał grać. Przez 90 dni wiele się zmieniło, także w nas samych. Rozmawiam o tym z Teresą Dzielską w cyklu

 GŁOWA BEZ KORONY

Jest pandemia, a Ty biegniesz na próbę?

Teresa Dzielska, aktorka Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie:

- Tak, szykuję się na próbę z André Hübnerem-Ochodlo, reżyserem sztuki.

„Fałsz” * to historia o dwóch siostrach i pewnej sytuacji, która miała miejsce w ich życiu i zmieniła to, jak ono wyglądało do tej pory. Próby są specyficzne, odbywają się z zachowaniem odległości pomiędzy twórcami i tak chyba do końca będzie reżyserowana ta sztuka. Jest zapewnione całkowite bezpieczeństwo.

Realizacja przedstawienia w sytuacji epidemii to spore wyzwanie, ale i emocje?

Tak, sztuka będzie niezwykła pod wieloma względami. Jesteśmy szalenie spragnieni bycia ze sobą, rozmów, widzenia się wreszcie nie przez ekrany telefonu czy komputerów. To, że możemy znów razem pracować, daje nam niesamowitą energię i nadzieję. Wierzymy, że sytuacja zaczyna się układać i w jakimś stopniu mijać. Trzeba budować w sobie tę nadzieję.

Jak na początku zareagowałaś na pandemię?

Niedowierzaniem, że coś takiego w ogóle może mieć miejsce? Może przez pierwsze dwa dni po odwołaniu wszystkiego wierzyłam, że za dwa tygodnie - tak jak zapowiadano - wrócimy. Potem przejrzałam na oczy i wiedziałam że nie jest to możliwe.

Jak wtedy się czułaś?

Przestraszona, a nawet przerażona. To były kłębiące się pytania o to, jak życie ma teraz wyglądać. Myśli, że to rodzaj wojny - niewidzialnej, nie wiadomo z kim, nie wiadomo jak, nie wiadomo dlaczego… Oczywiście, śledziłam wszystko, co się działo, sprawdzałam statystyki. Czytałam również informacje, które mówiły, że nie do końca wszystko wygląda tak, jak media nam przedstawiają i jak niektórzy chcą, aby wyglądało. Teraz mówię: - Dobra. W porządku. Godzę się. Okej. Ktoś w końcu tym wszystkim zarządza, ktoś podejmuje decyzje z wielkimi konsekwencjami nie tylko dla ludzi kultury, dla sztuki, turystyki, dla dzieci - ich edukacji i przyszłości. Ten ktoś powinien czuć odpowiedzialność, a przynajmniej wyobrazić sobie skutki. I wtedy czuję złość. Ale nie siedzę bezczynnie, nie czekam i nie utyskuję. Razem z kolegami próbuję podejmować temat trudnej sytuacji poprzez sztukę, którą tworzymy, poprzez rozmowy, podpisywanie petycji i inne działania. W sprawie aktorów częstochowskich napisałam również list do władz Częstochowy.

Czy uważasz, że czasie zagrożenia dostaliśmy osobliwy prezent – życiową stopklatkę i czas dla siebie i innych?

Tak. Sądzę, że jest to czas, który będziemy cenić i pamiętać do końca naszych dni. Bez względu na to jak to się dalej potoczy, nigdy nie będzie tak samo, jak było. Ale umówmy się  - nie było dobrze. Jako ludzie oddaliliśmy się od siebie już wcześniej.

W czasie pandemii dość szybko dołączyłaś do ogólnopolskiej grupy na Facebooku Aktorzy Poezją w wirusa?

To był pomysł na działanie, ale też sposób na zbliżenie się do środowiska aktorskiego. Kiedy dołączyłam do grupy założonej przez Agnieszkę Brojek, było tam niecałe 1000 osób (teraz blisko 6500, red.). Poznałam ludzi, których teoretycznie mogłabym spotkać na planie filmowym czy w teatrze, ale nigdy w tak dużym gronie. To jest społeczność, która daje poczucie, że warto działać poprzez sztukę. Robimy to dla siebie i dla innych, mamy potrzebę bycia bliżej polskiej poezji. A kiedy nie można grać, ta poezja jest jak oddech, jak siła, która nakręca i daje energię na to niewiadome, nowe jutro.

Obserwując Twoje interpretacje w grupie Aktorów zawsze mam wrażenie, że - choć w swoim domu – to jednak jesteś w teatrze?

Na początku występowałam tak samo jak wszyscy, którzy dopiero uczyli się tej formy przekazu – spontanicznie, w różnych miejscach domu, w różnych strojach. Ale szybko okazało się, że w każdym z nas zaczęło to nabierać specjalnego znaczenia. I nieważne kto jak się prezentuje – choć to złe słowo, bo aktorzy się nie prezentują - oni chcą być, wyrażać, przekazywać emocje. Po prostu mówimy te wiersze tak, jak czujemy. To jest niezwykłe i wspaniałe, że w ten sposób każdy z nas może być na scenie swojego domu, która codziennie wchodzi do innych domów. To jest magia, którą dała nam technologia. Ona wiele nam zabiera, ale w czasie zamknięcia była furtką do sztuki. Tak, uświadomiłaś mi, że był to dla mnie pewnego rodzaju substytut pracy i bycia w Teatrze.

W czasie zamknięcia każdy z nas dowiedział się czegoś o sobie. Czego Ty się dowiedziałaś?

Był taki moment w moim życiu, kiedy mówiłam, że powinnam była wybrać inny zawód i jednak pójść do tej szkoły oficerskiej do Szczytna. Czułam tak, bo w świecie sztuki nie umiem walczyć łokciami o to, żeby zaistnieć, żeby być za wszelka cenę. Nigdy tego nie umiałam, a ta „wszelka cena” kojarzyła mi się z rozpychaniem się, z nieuczciwością, z butą i chamstwem. I mimo że jestem osobą, która coś osiągnęła nie tylko w naszym teatrze, to i tak czasami chciałam zmienić zawód. Uważałam, że jest on bardzo niesprawiedliwy i nie odzwierciedla tego kim naprawdę jesteś i co sobą reprezentujesz.

W czasach zamknięcia dowiedziałam się o sobie tego, że ten zawód to jest moje powietrze i ja tego nie zmienię. Jak zabrano mi możliwość bycia na scenie, to i tak znalazłam ujście, jakieś drzwi do grania i otworzyłam je sobie sama. Aktorzy mają wielką potrzebę kontaktu z publicznością. Mnie dawało to siłę i chęć powrotu do tworzenia. Zrozumiałam, że praca w teatrze to jest kawał mojego życia, że to była moja droga, że trafiłam we właściwie miejsce o właściwej porze i że wszystko tak musiało być. A jeśli - aby przeżyć - będę musiała zmienić zawód, to będę pracowała gdzie indziej, a i tak będę uprawiała ten rodzaj sztuki artystycznej.

Dziękuję za rozmowę. JK

foto: Dagmara Jarosik

*W Teatrze Adama Mickiewicza trwają próby do spektaklu "Fałsz" Lot Vekemans w reżyserii André Hübnera-Ochodlo. Przedpremierowy pokaz tego spektaklu będzie można zobaczyć 26 czerwca o godz. 18:00.

Obsada: Iwona Chołuj, Teresa Dzielska, Maciej Półtorak
przekład – Ryszard Turczyn
reżyseria i kostiumy – André Hübner-Ochodlo, muzyka – Adam Żuchowski
scenografia – André Hübner-Ochodlo, Stanisław Kulczyk

Spektakl powstaje w koprodukcji z Teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie
.................