Medea

Medea

O spektaklu

MEDEA

To sztuka o żądzach i ambicjach. O miłości, która przeradza się w rozpacz.
O zdradzie i niezrozumieniu. O szaleństwie rodzącym się z upokorzenia. O nietolerancji, która nabiera rozmachu. O naszym  tu i teraz.

Spektakl realizuje Adam Nalepa, reżyser, absolwent Teatrologii, Filmografii i Historii Starożytnej. Związany z trójmiejskim środowiskiem artystycznym, dyrektor artystyczny Fundacji Teatr BOTO w Sopocie. Na swoim koncie ma wieloletnią współpracę z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku, zrealizował tam m.in. prapremierę „Blaszanego Bębenka” z okazji obchodów 80. urodzin Güntera Grassa.

Jako reżyser i twórca adaptacji często wraca do klasyki, odczytując ją na nowo, łamiąc schematy. Podkreśla, że w teatrze lubi ryzyko. Tym razem sięgnął po dzieło ulubionego Eurypidesa, który zrewolucjonizował przedstawianie kobiet w teatrze, oddając im tym samym głos.

Postać Medei w odczytaniu Adama Nalepy  jest dziś jedną z milionów osób zmuszonych do opuszczenia ojczyzny – z powodów ekonomicznych, politycznych, w obliczu wojny czy katastrofy klimatycznej.W nowym świecie zostaje napiętnowana jako zagrożenie dla „starego porządku”, tradycji i wartości. Jest „inna”. Jest niewygodna. Jest niechciana.                                  

Historia jest prosta, a zarazem boleśnie aktualna. Jazon przywozi Medeę jak trofeum ze swojej wyprawy. Gdy jednak orientuje się, że jej obecność może zagrozić jego pozycji i ambicjom, odrzuca ją. Społeczność tylko czeka, by powiedzieć: „wracaj tam, skąd przyszłaś”. Upokorzenie, zdrada i wykluczenie stają się zarzewiem gniewu – gniewu kobiety, która została pozbawiona domu, godności i przyszłości.


Premiera 
– 28 III 2026 r., scena duża Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

Fot. Piotr Dłubak

Galeria

Obsada

A także:

W rolę Medei wcieliła się urodzona w Odessie ukraińska aktorka - Hanna Novak (gościnnie).
W spektaklu grają także dzieci: Aleksander Kulisiewicz, Jakub Całus, Maurycy Bryś, Bartłomiej Musiał (Studio Mała Rolka)
Głosy tłumu - Piotr Andrzej Całus, Adam Nalepa, Tomasz Mirowski i inni

Recenzje

Adam Nalepa w „Medei" udowadnia nieśmiertelność tematów podejmowanych przez klasyka greckiej tragedii. W swoim twórczym odczytaniu tekstu Eurypidesa podjął się próby pożenienia wierności oryginałowi z komentarzem na tematy bliskie nam również współcześnie.


Fabularny szkielet pozostał nienaruszony. Otrzymujemy więc opowieść o kobiecie, która będąc obcą w nieznanej jej rzeczywistości, doświadcza ogromnego upokorzenia. Oto Jazon, mężczyzna, dla którego popełniła niegdyś szereg zbrodni, czyni z niej pośmiewisko przed całym dworem króla Koryntu, dopuszczając się zdrady Medei z jego córką.

Bohaterka otrzymuje również polecenie opuszczenia Koryntu, co równoznaczne jest z tułaczką jako banitka. Na Medeę spada zatem grad ciosów. Mężowska niewierność. Wizja rychłego wygnania. Wypchnięcie poza społeczny margines. Targana chęcią zemsty decyduje się na skrajne posunięcie.

Jak wspomniałem, sceny ukazane w spektaklu co do zasady odwzorowują przebieg zdarzeń znanych z dramatu Eurypidesa. „Co do zasady", ponieważ twórcy wypełnili je licznymi odwołaniami do obecnych realiów polityczno-społecznych, dzięki czemu ponadczasowy wydźwięk historii przedstawionej w antycznej tragedii został uwydatniony w jeszcze większym stopniu niż w pierwowzorze. Kontekst sytuacji Medei bardzo szybko staje się oczywisty.

Niegdysiejsza ukochana Jazona jawi się nam jako ukraińska uchodźczyni. Sam Korynt szybko zaczynamy utożsamiać z Polską, natomiast postaci otaczające główna bohaterkę – z rodakami. Położenie Medei, właśnie przez uwspółcześnienie szkieletu eurypidesowej opowieści, wydaje się więc podwójnie przejmujące. Jej krzywda – jeszcze boleśniejsza i dogłębniej upokarzająca. Emocjonalne rany, których bohaterka doznaje za sprawą niewiernego męża nabierają ujętego w obecne znaczenia wymiaru.

Wątek opuszczenia ojczyzny i osiedlenia się w kraju, w którym na uciekającego od wojennej zawieruchy czeka pogarda i niesprawiedliwe traktowanie, przewija się przez niemal cały spektakl. Co ważne, twórcy nie uprawiają płytkiej publicystyki. Skupiają się na zobrazowaniu sytuacji kogoś, kto przez działania zbrojne był zmuszony znaleźć (przynajmniej na jakiś czas) nowy dom w innym kraju. Unaoczniają związane z tym wewnętrzne konflikty, emocje i psychologiczne tło decyzji, które niełatwo ocenić jako jednoznacznie dobre lub złe. Warto docenić, że spektakl zachowuje subtelność w odnoszeniu się do obecnych realiów.

To, że perspektywa głównej bohaterki pokrywa się z optyką ukraińskiego uchodźcy wynika nie tyle z bezpośredniego posługiwania się nazwami własnymi, co z treści i tonu wypowiedzi poszczególnych postaci. Nie otrzymujemy zatem ewidentnego polityczno-społecznego komentarza. Innymi słowy, nie da się postawić zarzutu, iż kościec w postaci klasycznej tragedii został wykorzystany jedynie jako pretekst dla rozliczeń i wydawania moralnych sądów. Dzięki temu nie zostaje przyćmione sedno pierwowzoru. Wprost przeciwnie, staje się on bowiem bogatszy w bliski nam współcześnie problem.

Sytuacja kobiety, ciążące na niej społeczne i obyczajowe jarzma, to kolejny z eksploatowanych w spektaklu wątków. Był on oczywiście istotny na poziomie oryginału, zaś tutaj obserwujemy go wzbogaconego o bardziej współczesne nam konteksty. Nie do końca przekonało mnie wplecenie swoistego komentarza na temat, niestety wciąż niewyplenionych doszczętnie, stereotypów czy krzywdzących zachowań skierowanych przeciwko kobietom. Nie śmiałbym polemizować z zasadnością postawionych diagnoz.

Problem, na który zwraca uwagę jedna z bohaterek – Leda, po prostu wydał mi się przedstawiony w sposób nieco przeszarżowany, odwołujący się do środków mocnych i oddziałujących na wyobraźnię, ale przy okazji, w moim odczuciu, nie do końca współgrających z całością. Odniosłem przez to wrażenie, że w kilku momentach losy Medei schodzą na dalszy plan przyćmione przez dobitnie uwydatniony wątek feministyczny. Tak więc zgadzam się co do generalnych diagnoz i samej idei zawarcia ich w dramacie, natomiast wyważenie akcentów wydało mi się nie do końca właściwie zaplanowane.

Powyższe obiekcje stanowiły jednak zaledwie drobny zgrzyt, bowiem mariaż antycznej tragedii oraz aktualnej problematyki społeczno-politycznej co do zasady wypada bardzo dobrze. W przypadku sztuk takich jak ta zawsze pojawia się obawa czy twórcy zdołają sprawnie spleść ze sobą fragmenty wiernie oddające treść i ducha pierwowzoru z próbami reinterpretacji motywów zaszytych w bazowym utworze. W tym wypadku, z zastrzeżeniem wcześniej poruszonej kwestii, realizacja tego zadania zakończyła się powodzeniem.

Widz nie doświadczy zatem dysonansu czy wrażenia nachalnego moralizowania, niestety zbyt często zaśmiecającego współczesną sztukę.

Na koniec warto rzucić kilka słów uznania dla wcielającej się w rolę Medei, Hanny Novak. Artystka nie tylko świetnie przedstawiła targające jej bohaterką namiętności, lecz nade wszystko wzbogaciła warstwę psychologiczną Medei o nowy, bardzo nam bliski, kontekst.

W ten sposób historia Medei nosi stygmat naszych burzliwych czasów, poniekąd stając się reprezentantką tych wszystkich, których bezduszna logika wojny zmusiła do opuszczenia ojczyzny.

Marcin Olszewski
Dziennik Teatralny Górny Śląsk
4 maja 2026
Udany powrót do klasyki
plakat Medea

Szczegóły

Reżyseria Adam Nalepa

Autor sztuki:
Eurypides

Przekład:
Jerzy Łanowski

Reżyseria, adaptacja:
Adam Nalepa

Scenografia, kostiumy:
Agnieszka Kaczyńska

Ruch sceniczny:
Wioleta Fiuk

Muzyka:
Marcin Mirowski

Asystentka kostiumografki:
Marta Brodzińska

Asystentka reżysera:
Agnieszka Łopacka

Plakat:
Patrycja Podkościelny

Inspicjent / sufler:
Andrzeja Rospondek

Obsługa techniczna:

Światło:
Krzysztof Walczyk

dźwięk:
Piotr Andrzej Całus

Fryzjerstwo, charakteryzacja, garderoby:
Ewa Chłód
Ewa Gut
Ewa Michalak

Rekwizyty:
Grzegorz Gut:
Oskar Nowak

Obsługa sceny:
Jacek Celiński
Zbigniew Dulnik
Bartłomiej Odwaga

Nie przeocz
Najbliższe wydarzenia, na które warto zarezerwować miejsce już dziś

Przejdź do menu głównego Przejdź do treści Przejdź do stopki
Ułatwienia dostępu
Kolory
Skalowanie treści
Dodatkowe