"Miłość jest wtedy, kiedy się poluje na cudze spojrzenie" Andre Ochodlo o sztuce

"Miłość jest wtedy, kiedy się poluje na cudze spojrzenie" Andre Ochodlo o sztuce

„Miłość jest wtedy, kiedy się poluje na cudze spojrzenie”

To jest sztuka o kruchości ludzkiej psychiki. O wyborach rodem z  tragedii szekspirowskich. O bólu duszy. O złamanym życiu. O brudzie ludzkiej egzystencji i o jej pięknie. To jest historia pewnej miłości. Miłości, która nie zna płci.

André Hübner-Ochodlo, reżyser spektaklu:

W jednym z wywiadów Nikołaj Kolada powiedział, że  spośród 127 sztuk, które napisał zostaną po nim najwyżej trzy, cztery, a wśród nich będzie „Proca”.  To niezwykły tekst, wspaniały  materiał na spektakl i wielkie, pełnokrwiste role. Kolada jest mistrzem w kreśleniu wyrazistych postaci – ludzi poobijanych przez los, których, podobnie jak bohaterów Procy „boli dusza". Krytycy porównują Koladę do Czechowa. Na pewno łączy ich  niezwykły zmysł obserwacji i pewien rodzaj myślenia o Rosji, która bardziej niż miejscem na mapie jest stanem duszy. W dramatach Czechowa jest jednak jakiś słoneczny promień, który jego bohaterom daje nadzieję. Oni mają jeszcze „gorące oczy”, tak jak  Irina w „Trzech siostrach”, która  z żarliwością mówi o wyjeździe do Moskwy, o wyrwaniu się z prowincji, z marazmu. Świat Kolady jest bezlitosny. Tutaj nie ma nadziei i nie ma dobrych zakończeń.

Proca, to poruszająca opowieść o uczuciu pomiędzy dwoma mężczyznami, w świecie, w którym podobna relacja nie ma prawa istnienia. Akcja rozgrywa się w szarej, brudnej, rzeczywistości Rosji lat 90.,w przestrzeni zredukowanej do ciasnego, ubogiego pokoju. W takim anturażu po raz pierwszy spotykają się bohaterowie „Procy” – Ilja i Anton. Różni ich wszystko – status społeczny, wiek, bagaż doświadczeń. Ilja jest niepełnosprawny, jeździ na wózku, żebrze przed sklepem, mieszka w ruderze. Ma złość w oczach, nie lubi ludzi. Jego życie jest wegetacją i czekaniem na śmierć. Jedynym „przyjacielem” jest butelka samogonu, która pozwala  zapomnieć o cierpieniu i pomaga przetrwać kolejny długi, monotonny dzień. Drugi z nich – Anton studiuje, pochodzi z dobrego domu, innego, lepszego świata. Okazuje się, że tych dwoje ludzi, których wszystko dzieli, po jakimś czasie nie może bez siebie żyć. Początkowo brutalna i szorstka relacja przekształca się  w żarliwe uczucie, w którym do głosu dochodzą: wzajemne zaufanie, przyzwyczajenie, czułość. Ilja mówi: „Miłość jest wtedy, kiedy się poluje na cudze spojrzenie”. To uczucie w pełni uświadamia im własną seksualność, z którą wcześniej próbowali walczyć, nie dopuszczać jej do świadomości. Ta miłość daje im skrzydła i odbiera złudzenia. Boją się tego uczucia, ponieważ nigdy wcześniej nie zetknęli się z ludźmi, którzy czują tak jak oni. Ilja i Anton  nie mają w zasadzie żadnych relacji społecznych, przyjaciół, znajomych. Mają tylko siebie. Dla Antona zwykła egzystencja Ilji  jest ciekawsza niż jego własne życie. Mówi: „Życie jest tu, w tym pokoju”, Ilja pyta: „Jakie to może być życie?”.  A  ja – jako reżyser –  całkowicie serio na to odpowiadam.

W tej realizacji najbardziej zbliżamy się do ludzkiego wnętrza, cierpienia i wielkiej nieodgadnionej kwestii miłości. Jeżeli widz wejdzie w tę historię i zobaczy uniwersalną  opowieść o dwojgu ludziach, którzy się pokochali, będzie to nasz wielki sukces.

 foto: Piotr Dłubak