Żyj, doświadczaj, kochaj

Katarzyna Binkiewicz, www.krytykat.wordpress.com

Piękny, trudny i wzruszający. Taki właśnie jest spektakl „Chodź ze mną do łóżka” wystawiany na deskach Teatru Polonia. Reżyser – Adam Sajnuk i Sonia Bohosiewicz stworzyli świat, który wymyka się rozumowemu pojmowaniu. W przypadku tego obrazu rzeczywistość jest wielowymiarowa, a każda emocja spotęgowana jest do granic zmysłowego postrzegania.

Wszystko za sprawą jednej chwili, jednego wypadku, jednego zdarzenia, które wywraca cały świat do góry nogami. Nic już nie jest i nie będzie takie jak kiedyś. Los zmienił zasady gry, do których trzeba się dostosować, albo złożyć broń i poddać.

Sonia Bohosiewicz w spektaklu „Chodź ze mną do łóżka” opowiada o rzeczywistości z którą przyszło jej się zmierzyć. Jej dusza uwięziona w bezwładnym ciele nadal czuje i doświadcza codzienności. Pięknej, pełnej barw, zapachów, smaków, wspomnień i zachwytów. Bohaterka, którą poznajemy buntuje się przeciwko bezsensownej wegetacji, którą zgotowało jej życie. Bezsilna – paradoksalnie – walczy z całych sił o jakość swojego świata. Jej samotność jest specyficznym doznaniem, które pobudza w niej skrywane dotąd pokłady wrażliwości. Ta 39-letnia kobieta w obliczu tragedii, która ją spotkała, uwalnia z siebie wszystko. Zrzuca całą sztuczność, mechanizmy obronne, maski uwikłane w społeczne konwenanse. Staje się niepodległa w swojej niemocy. Marzy, wspomina, pragnie. Odtwarza zapachy, dźwięki, smak papierosa i ognistego seksu. Jest w tym wszystkim niesamowicie prawdziwa, sensualna. Wzrusza i zmusza do zastanowienia.

Chodź ze mną do łóżka. Tam opowiem Ci o tym wszystkim, o czym boje się mówić. Tam będę sobą. Tam będę prawdziwa. Tytuł spektaklu może być mylący dla tych, którzy spodziewają się lekkiej komedii o zabarwieniu erotycznym. Niewątpliwie, erotyki i śmiechu nie zabraknie, ale ta opowieść sięga o wiele głębiej. Dotyka trudnych emocji i sytuacji, które wydają się przewyższać nasze poznawcze i emocjonalne zasoby. Dusza uwięziona w ciele krzyczy. Chce, potrzebuje, pragnie. Za dźwiękoszczelną szybą, ta dziewczyna kreuje swój świat. Dojrzały, ostry, pełen żalu, ale i radości. Jesteśmy świadkami swoistej psychoterapii, oczyszczenia. Wypierająca (być może) dotychczas wszystko, teraz zaczyna kontaktować się ze swoimi emocjami. Ze swoim ‘ja’.

„Chodź ze mną do łóżka” to trudny obraz, który stawia przed widzem wiele wyzwań. Motywuje do zastanowienia, a może nawet do przewartościowania swojego życia. Bezbłędna Sonia Bohosiewicz stąpa po emocjach niczym delikatny i bezszelestny motyl. Ta kreacja potwierdza jej aktorskie umiejętności. Na kilku metrach kwadratowych stworzyła piękny i gorzki zarazem świat marzeń i wzruszeń. Adam Sajnuk reżyserując obraz zadbał o to by uwaga widza skierowana była na to, co najważniejsze. Na emocje. Bez zbędnych upiększeń i niepotrzebnych dodatków. Tylko ta chwila, to słowo i to uczucie.

Poza piękną Sonią, piękny jest także sam spektakl. Niesamowicie barwna i efektowna scenografia Katarzyny Adamczyk dopełnia całości i jest integralną częścią widowiska. Kolorowa, kwiecista przestrzeń o fakturze identycznej, co sukienka bohaterki zdaje się krzyczeć: ‘Zobacz! Mimo wszystko i na przekór wszystkiemu moje życie jest piękne! Jest barwne, jest bogate’. Przejścia między scenami doskonale akcentowane są grą świateł, a dźwięki muzyki malują nastroje i emocje. Wszystko jest klarowne, czyste.

Ten spektakl zdaje się być pieśnią na cześć życia. Pełnego, mądrze przeżytego życia. Nawet pozbawiona ciała dusza ma prawo i ma siłę by kochać i cieszyć się. Choć przepełniona goryczą i smutkiem – nie poddaje się. Żyje, doświadcza, kocha.