strona główna

„PATRZ, SŁOŃCE ZACHODZI”

(Teatr im. A. Mickiewicza, Częstochowa)

Scena duża,godz. 18.00

Sibylle Berg , przekład – Karolina Bikont, reżyseria – Bronisława Nowicka, scenografia – Stanisław Kulczyk, reżyser światła- Adam Lenart

obsada: Iwona Chołuj , Sylwia Karczmarczyk, Sylwia Oksiuta, Cecylia Putro (gościnnie), Sebastian Banaszczyk, Andrzej Iwiński, Bartosz Kopeć, Maciej Półtorak, Antoni Rot

Żadna postać w „Patrz, słońce zachodzi” nie kłamie. W dramacie Berg podobnie jak w filmie dokumentalnym najważniejszy jest człowiek i to, co on myśli [już wie] o sobie. Jego historia. Jego samoświadomość. Zdarzenia na scenie - jak w życiu - są chaotyczne- czynności przynależą do nurtu egzystencji: jemy, myjemy się, śpimy, pracujemy, przez nasze ręce przechodzą dziennie setki przedmiotów, najczęściej banalnych, popychających życie krok do przodu. To pozorne NIC stanowi obszar mojej fascynacji.

Tekst „Patrz, słońce zachodzi” nie zawiera dialogów, to ciąg naprzemiennych monologów. Postaci nie wchodzą ze sobą w interakcje. Brak didaskaliów: miejsca, zdarzenia, działania – nie są sugerowane przez autorkę. Fabuła epizodyczna. Taki tekst pozornie stwarza nieograniczone możliwości, a nieograniczone możliwości – to brzmi groźnie. Tekst trzeba badać. Małymi krokami. Dać sobie prawo nie wiedzieć wszystkiego od razu. Poznać postaci, oswoić je. Odkryć kim są, jakie są, co robią.
(Bronisława Nowicka, reżyser spektaklu).

Przeczytaj recenzje

» Cisza na widowni- Julia Liszewska, e-teatr

Sam tekst sztuki stanowi wyzwanie dla reżysera i aktorów - jest to dziewięć monologów zwyczajnych ludzi, którzy samotnie, w monotonii i nudzie codziennej egzystencji, oczekują na zdarzenie, na drugiego człowieka, który odmieni lub nada sens ich życiu. Dziewiątka ta to szeroki przekrój współczesnego społeczeństwa, a raczej tej większej - bardziej szarej jego części. Są więc - kasjerka z hipermarketu obsesyjnie marząca o fizycznej miłości (Iwona Chołuj), pogrążona w niemocy bezrobotna kobieta po stracie dziecka zamykająca się w czterech ścianach własnego mieszkania (Sylwia Oksiuta), właściciel knajpy - starzejący się przedstawiciel pokolenia sex-drugs-rock&roll - pragnący zaistnieć jako poeta (Antoni Rot), podstarzała prostytutka tęskniąca za dawno minioną, prawdziwą miłością (Cecylia Putro), trzydziestolatek spalający się pomiędzy wklepywaniem nazwisk do komputera w pracy a ślęczeniem przed telewizorem w domu (Maciej Półtorak), chorobliwie samotna dziewczyna z porażeniem mózgowym (Sylwia Karczmarczyk), chorujący i umierający "na wszystko" od 20 lat mężczyzna, zmierzający w spokoju z papierosem w ręku, nad piwem i krzyżówką do nieuchronnej śmierci (Andrzej Iwiński). Obok tego ostatniego - wyjątek - postać z pogranicza rzeczywistości - kreowany przez Sebastiana Banaszczyka, nieco cyniczny i diaboliczny, a jednocześnie ludzki i zwyczajny - Rak - nowotwór trawiący "oglądających za dużo telewizji i jedzących przetworzoną żywność" współczesnych ludzi (...)

Aktorstwo jest największym atutem częstochowskiej prapremiery. Bronisława Nowicka postawiła na maksymalnie bliski kontakt widza z aktorem. Aktorzy siedzą oko w oko z gęsto usadzonymi na krzesełkach widzami i wypowiadają wszystkie kwestie jakby wprost do nich. Przez cały spektakl dokonują zaledwie kilku szczątkowych interakcji - poza tym grają jakby "w próżnię", dla siebie, nawet gdy opowiadają o wspólnych przeżyciach. Widać, że włożyli ogrom pracy we wcielenie się w role. W efekcie wydobyli z tekstu więcej niż zawarła w nim autorka. "Wsiąknęli w role", wszyscy bez wyjątku stopili się z granymi postaciami, stając się nimi (... )

Liczy się jednak sposób, pomysł na pokazanie tego samego tematu tak, by trafiał on w emocje widza, by nie dał o sobie zapomnieć, a nie stał się chwilowym newsem z cyklu "komu dziś przydarzyło się największe nieszczęście i co mnie to obchodzi". Bronisławie Nowickiej udało się sprawić, że "coś drgnęło" w częstochowskiej publiczności. Tekst w połączeniu ze świetnym aktorstwem i nowatorską (jak na Częstochowę) formą okazał się na tyle nośny, że wbił widzów w krzesła, na widowni było cicho jak makiem zasiał i nawet po przedstawieniu oklaski zabrzmiały dopiero po dłuższej chwili.

(Julia Liszewska, Nowa Siła Krytyczna, 25. 02.2009’)

Spektakl tylko dla widzów dorosłych !



do góry